Skocz do zawartości

Forum SIP używa plików cookie w celu m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookie w konfiguracji Twojej przeglądarki.   Akceptuję

Treść o najwyższej reputacji


#2453571 Spotkanie z przedstawicielem FHI na Zlocie Plejad 2016

Napisany przez carfit na 10 maj 2016 - 13:57

To ja zadam pierwsze pytanie :)

Kiedy FHI wystawi zespoł fabryczny w WRC :)


  • 39


#2433459 awaria na autostradzie

Napisany przez Tommy80 na 03 kwiecień 2016 - 18:13

Chlopie.....jak wiesz to mu napisz. Ma chlopak problem a Ty się bawisz w zlosliwostki....forum,koledzy,wyjatkowa marka,wspolnota-tez coś.
  • 29


#2350707 >>>PLEJADY 2015<<< HURRRAAAAA!!!!...

Napisany przez Crazy_Ivan na 16 listopad 2015 - 20:49

Po dłuższym czasie zebrałem się w sobie, żeby opisać nasze tegoroczne doświadczenia z Plejad. Po skończeniu lekko załamałem się długością tego co wyszło, ale i tak pominąłem historię, skądinąd ciekawą o rodowodzie "Plejadowozu" ;)

 

Kto dotrwa do końca stawiam piwo na Plejadach 2016 :P

 

gallery_1002_692_476973.jpg
 

Czas opisać nasze doświadczenia z tegorocznego Zlotu Plejad, który przejechaliśmy 32 letnim Subaru Leone podniesionym przez mojego (tym razem;) ) kierowcę. Skupiłem się tylko na wątkach samochodowych, bo było ich tak wiele, że cały Zlot przypominał kalejdoskop.

Historia projektu „Plejadowóz” zaczyna się w roku 2014, przed Zlotem Plejad w Wiśle na który auto nie dojechało i obejmuje więcej dramatycznych wątków,  niż dzieje rodziny Foresterów (nie Subaru ;))

W tym roku nie było odwołania – jedziemy ! Silnik po ubiegłorocznych problemach z temperaturą trafił do ponoć jednego z najlepszych zakładów obróbki w kraju.  Po odebraniu i włożeniu do auta mieliśmy zapomnieć o jakichkolwiek problemach…. Nie zapomnieliśmy, a motor śmiał nam się w twarz dalej puszczając ciśnienie w układ chłodzenia. Marcin wraz z Głównym Menadżerem zespołu w osobie swojego taty znów wytargał silnik z komory i i zawiózł do Znanego Zakładu. I znów. I znów. Nowe uszczelki definiowały pojęcie „jednorazowości” dużo skuteczniej niż maszynki do golenia.

Tydzień przed Plejadami odpuściliśmy nierówną walkę. Potrzebny nam inny motor – trzeba poskładać na szybko z tego co jest pod ręką. Blok, wał, korby, tłoki, pierścienie (lekko używane, ale na nowe nie ma czasu) i kilka godzin później odpalenie. Nie ma oczekiwanego ognia, za to jest dym z wydechu… Ta wybranka serca nie toleruje nawet lekko używanych pierścionków – trzeba  szukać innego rozwiązania.

 

2 dni do Plejad.

- Marcin nie mamy auta !

-Auto mamy… Brakuje tylko silnika.

-…..

-Dobra Iwan, daj spokój ! Wyciągam silnik z bordowego XT. Tam jest co prawda inny kolektor i wiązka, ale dół podejdzie. Jest TD05 po regeneracji i pójdzie jak złe !

-Zdążysz?

-Tiaaa… Wyśpię się w Arłamowie.
 

Środa – dzień wyjazdu

Z Marcinem spotkałem się na myjni, na warszawskim Mokotowie. Auto przyjechało już częściowo oklejone w hawajsko-aloha-surferskie-hibiskusy. Istny łamacz karków – ogląda się każdy i w każdym wieku. Tylko przelotu brak. Zdecydowanie za cicho.

gallery_1002_692_489931.png

 

-Sieeeeema ! Jest moc !

-Moc nieszczególnie. Turbo nie ładuje więcej niż 0,5 bara – ma mniej mocy niż seria (136KM). Za to przed chwilą na światłach podrywała mnie pani po 30tce, mama dwójki dzieci. Ponoć cholernie dobrze się prezentuje ;)

Na turbinę nic na szybko nie poradzimy, więc przynajmniej myjemy Plejadowoza i zaczynamy naklejać nasze pierwsze w życiu oklejenia. Kolejne hibiskusy lądują na aucie z mniejszą bądź większą ilością bąbli, w zależności od skuteczności żartów w danej chwili.

med_gallery_1002_692_16151.jpg

Zakupy, prysznice i pakowanie przeciągają się niemiłosiernie, ale w końcu udaje się – ruszamy !  Humory mamy świetne i nic tego nie zmieni. Klimat starego, podniesionego subaru, niepowtarzalny zapach auta z historią, brak klimatyzacji i tempo podróży jak na wakacyjnych wyjazdach z dzieciństwa. Plan przewiduje zaliczenie po drodze badania technicznego, którego wóz nie posiada (w zasadzie jest pierwszy raz na drodze po poskładaniu) i dojazd do Arłamowa akurat na wieczorną imprezę wcześniaków.

med_gallery_1002_692_62847.jpg

med_gallery_1002_692_1926415.jpg

 

Na przegląd zatrzymujemy się w SKP przed Rykami, przy trasie na Lublin. Pan wychodzi ze stacji, ogląda auto z ciekawością, po czym….nawet nie wpuszcza nas na halę, ze względu na lekko przyciemnione szyby.

Kolejne kilometry uciekają spod klockowatych opon. Krajówka na Lublin zmieniła się w drogę wojewódzką na Biłgoraj. Środek niczego…

-Iwan, rozglądaj się za stacją paliw.

-Gdzie? Tu?

-Aha….

Kolejne słupki dystansowe znikają nam za plecami, a ani mapa, ani nawigacja nie zwiastują niczego co dawałoby nadzieję na tankowanie. Ostatecznie na stację Orlenu wjeżdżamy bujając wozem, aby nie zgasł. Śmiejemy się ruszając dalej – mamy pełny bak ! Możemy wszystko ! Jeszcze tylko ten przegląd…

Rozpatrujemy opcje – możemy odbić do Zamościa gdzie są SKP czynne do 21, lub walić dalej na południe i liczyć na łut szczęścia.

-Iwan znajdź mi SKP na wsi. Taką koło domu, gdzie nikt nie przejmuje się godzinami pracy, czy przyciemnieniem szyb.

-Masz jeszcze jakieś życzenia? Może dodatkowe 200KM w motor? Albo obszyć Ci deskę skórą na szybko? Cholerni Warszawiacy… myślą, że wszystko poza W to wieś…

Łapie za CB radio i zaczynam dopytywać „mobilków” o czynną po 17 SKP w okolicy. Jest namiar ! Trzeba dołożyć kilka km, ale nie będziemy biegać za BT w Arłamowie.

Kilka km przed stacją tablica z numerem telefonu – dzwonię:

-Dzień dobry. Chciałbym dowiedzieć się, czy jeszcze Państwo pracujecie.

-Jak trzeba to pracuję…

Jest dobrze ! Takiego kogoś nam potrzeba. Jedziemy wg wskazówek na koniec świata, gdzie znajdujemy… wyśnioną SKP Marcina. Prywatny dom, spora posesja i kawałek hali na podwórku.  Sympatyczny właściciel pyta nas o subaru, Zlot, węże od gazu (w jego opinii, w naszej jednak od wodnego intercooolera) i poleca pyszne pstrągi po drodze do Arłamowa. Wyjeżdżamy w dalszą drogę z pozytywnym wynikiem badania i jeszcze pozytywniejszymi humorami.

med_gallery_1002_692_1282858.jpg

 

Droga Frompol – Biłgoraj. Las

Auto czka 2 razy i zaczyna zwalniać

-Marcin, co jest?
-To nie ja ! Coś klękło.

Zjeżdżamy na zatoczkę autobusową i zaczynamy diagnostykę. Brakuje paliwa, albo iskry… Na pierwszy ogień idą świece, cewka, pompa. Elektrycznie wygląda na ok, więc zaczynamy sprawdzać pompę. W końcu znajdujemy przyczynę awarii – spalony bezpiecznik. Jeden z 4, kawałek linki miedzianej w izolacji. Szukamy czegoś na zamianę, ale wszystkie nasze części i narzędzia mają dojechać w drugim Leone, jutro. W końcu znajdujemy wciśnięty w kieszeń drzwi wkrętak z próbówką na cieniutkim przewodzie. Po chwili dysponujemy już lichym zastępstwem bezpiecznika. Palce skrzyżowane i odpalamy  - Leone żyje ! Przez jakieś 20 sekund… Potem zadymia lekko spod maski i znów odmawia posłuszeństwa. Przewód okazał się za cienki. Stoimy przez cholerny kawałek miedzi, ale w zasięgu wzroku nie ma nic, co mogłoby nam pomóc. Najbliższa cywilizacja – według znaku niecały kilometr dalej jest zajazd z pstrągami. To te pstrągi z SKP! Niestety jest po 19 i szansa, że ktoś nam pomoże jest raczej niewielka. Uzbrojony w multitoola zaczynam oglądać podświetlane znaki aktywne na drodze. Powinny być zasilane tym, czego potrzebujemy. Jak na złość przewody pochowane co do centymetra. Marcin zrywa się z krawężnika i jak poparzony biegnie na tył auta. Po kilku sekundach ryczy zwycięsko niczym byk na rykowisku i wyciąga z jakiegoś,  umieszczonego chyba w kielichu schowka, przewody zapłonowe. Przysiągłbym, że sprawdziliśmy wszystkie te cholerne skrytki ! Bezpiecznik jest gotowy minutę później. Auto…nie działa. W końcu dłonie wrażliwe niczym u Kwinto wymacują niepracujący przekaźnik pompy paliwowej. Musiał polec razem z bezpiecznikiem. Próbujemy obejścia i podpięcia pompy „na krótko”, ale bez efektu. W końcu, lekko podłamani dzwonimy po lawetę. Ma być w ciągu godziny – dojeżdża po 4. Do Arłamowa docieramy w środku nocy, budząc część osób przy zrzucaniu auta.

med_gallery_1002_692_783782.jpg

 

Czwartek

Do Arłamowa dojechało nasze auto serwisowe ! Mamy narzędzia ! Mamy części ! Raj ! Wymieniamy przekaźniki pompy paliwowej (padły oba) i Plejadowóz znów jeździ. Turbo dalej nie chce pompować, a węże od chłodnicy są cholernie twarde, ale to już szczegóły.

Piątek

Pierwsza próba sportowa – pierwsze testy w terenie – pierwsze szybkie jeżdżenie Leone. Przybijamy  „żółwia” na szczęście i lecimy. Początek niczego sobie – wykręcamy najlepszy czas z 6 sekundami do następnego.

Na drugiej próbie oglądamy przejazdy innych załóg i mamy sporo czasu na planowanie. Prosta trasa, dwa okrążenia do zrobienia. Po pierwszym jestem pewien dobrego czasu, pół sekundy później rzeczywistość sprowadza mnie na ziemię. 

-Nie zwalniaj! Ogień!

-Iwan, coś pierdzielnęło ! On nie jedzie !

O dobrym czasie już możemy zapomnieć, ale może chociaż unikniemy taryfy. Silnik dławi się raz za razem i gaśnie 15m przed metą. Wyskakuję z auta.

-Pchamy!

-Gdzie? Pod górę?

-Damy radę !

Chwilę później już wiemy, że jednak nie damy. Spychamy auto z trasy i podnosimy maskę. Diagnoza zajmuje 20 sekund, naprawa minutę. Rura od dolotu spadła z kolektora – cholerny cybant ! Cała awaria usunięta i auto jest sprawne zanim druga załoga za nami ukończyła swój przejazd. Pytamy o możliwość powtórzenia próby, ale nic z tego. Zwycięstwa vs taryfy – 1:1

Próba sportowa nr 3 – Prosty podjazd po stoku góry -  tutaj z naszymi mniej niż 200Nm nie wygramy. Pytamy chłopaków przed nami o cyfry w ich Foresterze, ale słysząc 450 odpuszczamy dowiadywanie się u innych załóg. Na starcie solidnie przypalamy sprzęgło; skleja dopiero po kilku sekundach. W ¾ odcinka zaczyna się gruby wyryp, a my musimy wrócić do domu na kołach. Odpuszczamy. Na mecie mamy 8 czas.

Sprawdzamy płyny i ruszamy na 56km dojazdówkę. Na leśnych kamienistych drogach tył odpływa trochę zbyt nadsterownie. Prawdopodobnie któryś z tylnych zacisków nie odbija przegrzany – przejdzie. Kilkanaście kilometrów później Leone wpada w wibracje – mamy awarię i to zdecydowanie poważną w układzie napędowym. Zatrzymujemy się i zaczynamy kombinować. Z zewnątrz nie widać nic niepokojącego, ale przy próbie ruszenia silnik wygląda jakby miał wyskoczyć z poduszek. Coś go ewidentnie blokuje. Skrzynia? Dyfer? Spinamy centralny dyferencjał i próbujemy raz jeszcze. Jedynki nie mamy, ale z dwójki auto rusza. Przejeżdżamy tak kilka kilometrów, ale po wyjeździe na asfalt jest tylko gorzej. Stajemy. Frustracja – to jedyne słowo opisujące sytuację. Jutro pojedziemy, choćbyśmy mieli przekładać skrzynię, albo dyfer z drugiego Leone, ale dziś raczej nie mamy o czym myśleć. Stoimy naprzeciwko Plejadowozu i patrzymy w ciszy w jego smutne reflektory. Wygląda… dziwnie. W ułamku sekundy wiemy, co nie pasuje na tym obrazku. Przednie koła skręcone są lekko na zewnątrz. OBA na zewnątrz ! Rzucamy się do lewego przodu i ściągamy z felgi dekielek. Spod niego wypada nam na rękę nakrętka trzymająca piastę… Yyy.. ok.

-Iwan, potrzebujemy nasadowy 36 i to szybko!

Rozglądam się dookoła. Z jednej strony las, z drugiej kawałek pola z 3 namiotami na nim. Mieszkańcy namiotów już stoją w pobliżu i służą dobrą radą właściciela audi A4. Kluczy jakichkolwiek oczywiście nie posiadają. Biegnę 100m do domu właściciela pola. Drzwi otwiera mi jego żona:

-Mąż jest za domem. Może coś pomoże, bo jakieś tam klucze ma.

Jakieś. Jakie są szanse, że będzie miał nasadkę 36? Hmm..

Właściciel pola wysłuchuje mnie i prowadzi do garażu. Tym razem ja nie doceniłem mieszkańców Bieszczad. Kiedy podnosi drzwi garażowe moim oczom ukazuje się warsztat wyposażony we wszystko co do szczęścia potrzebne z tokarką, migomatem i wiertarką stołową włącznie. Dostaję do ręki walizkę z nasadkami do rozmiaru 50 i biegnę do auta. Mój dobroczyńca pojawia się tam dłuższą chwilę później (on nie biegł;) ), z drugim kompletem kluczy w mniejszych rozmiarach, w ręku.

Próbujemy złożyć całość do kupy, ale frez na półosi mocno oberwał i nawet nabijanie piasty młotkiem nie pomaga. Kolejne minuty uciekają, a my szlifujemy półoś ze stali maszynowej jakimś kawałkiem przypadkowego pilnika. W końcu przywracamy stan niemal fabryczny i udaje się elegancko poskładać piastę z łożyskiem. Dziękujemy w pośpiechu właścicielowi pola, oraz obozującym na nim, za pomoc i ruszamy gonić stracony czas.

Wjazd na następną próbę usytuowany jest po kilkusetmetrowym spadaniu asfaltem. Marcin wciska zawczasu hamulec, ale auto nawet tego nie zauważa. Mój kierowca używając chyba 5 rąk (a był to początek tego, co miało go w czasie zlotu czekać, ale nie uprzedzajmy faktów) hamuje biegami i ręcznym (w Leone na przednią oś) zatrzymując nas jakieś 200m na zjazdem. Zawracamy i tym razem udaje się wjechać w bramę. Rzucamy się pod auto akurat, żeby zobaczyć jak resztki płynu hamulcowego ściekają z urwanego przewodu hamulcowego. Prawy tył – jednak nie odbił, a zacisk trzymał tak długo, aż oberwał całe jarzmo. Później, swobodnie kręcąc się z kołem, spowodował zerwanie przewodu. Hamulce nie działają kompletnie, a kolejne auta z terenowej mijają nas ruszając już na następny odcinek. W tym miejscu również chyba przewidziany był obiad, ale nie sprawdzaliśmy tego zbyt wnikliwie. W serwisowym Leone mamy olej, płyn chłodniczy, do wspomagania, nawet spryskiwaczy, ale nie litr hamulcowego. Rzucam się szukać chłopaków z serwisu, kiedy Marcin wraz z tatą zaklepują kombinerkami sztywny przewód, żeby powstrzymać wyciek. Jest ponad 30 stopni i cały czas pod górę. Płuca dosłownie płoną już po 200 metrach. A podobno to kierowca jest fizycznym, a pilot umysłowym ;) W końcu odnajduję chłopaków z serwisu na samym końcu tego cholernego obiektu. Rzucają się do pomocy i chwilę później mam w ręku 2l płynu z ich prywatnych zapasów ! DZIĘKI ! JESTEŚCIE WIELCY ! Teraz znów sprint, tym razem do wozu.

med_gallery_1002_692_1386258.jpg

 

Zalewamy układ płynem i trochę odpowietrzamy, ale zagnieciony przewód i tak puszcza, więc hamulców po prostu nie będzie i tyle. Walimy na próbę, bo i tak jesteśmy spóźnieni. Przed startem kolejka kilkudziesięciu aut. Turystyczno – terenowa jedzie tę samą trasę. Biegnę, znów pod górę. Tym razem jest jeszcze bardziej stromo. 50 metrów i wracam do samochodu.

-Pieprzę to ! Wal na górę lewą stroną !

Dojeżdżamy w pobliże startu prowadzeni na wszelki wypadek rozwścieczonym wzrokiem kierowców z tur-ter. Łapiąc jeszcze oddech po biegach tłumaczę obsłudze PKC, że jesteśmy z zakończonej już terenowej. Godzą się nas wpuścić i zmierzyć czas.

-Dobra Iwan lecimy, najwyżej będziemy hamować na Flinstona

-Nie przepałuj. Na tych spadkach bez hebla i tak nie zawalczymy.

Marcin znów wyciąga swoje 5 rąk – kręci kierownicą (a w 30 letnim Leone krótki magiel raczej nie występował ;) ), zmienia biegi, ba hamuje nimi, a dodatkowo ciągnie ręczny (przypominam – przednia oś) na hamowaniach i odpuszcza po nich. Resztki hamulców pojawiają się po 4-5 naciśnięciu pedała. Nogi chodzą non stop. Walter Rohrl w Portugali z 1985 ? Dawać go ! Mój kierowca był wtedy szybszy. Próbę kończymy z 5. czasem.  

-Lecimy na dół i na następną próbę, czy według książki?

-Według ksiązki.

Decyzji o swojej uczciwości pożałowaliśmy kilka minut później. Brak możliwości wycofania, ogrodzenie z prawej i z lewej strony i 3 metry do naszej dyspozycji po środku. 3 metrowy pas opadającej wściekle w dół, wysuszonej na kamień gliny. Cholernie skoleinowanej gliny. Jeśli wpadniemy z którąś z tych kolein jadąc wolno zawiśniemy na amen. Jeśli wpadniemy jadąc szybko będziemy liczyć rolki po przestrzeleniu ogrodzenia. Możemy tylko trzymać odbijającą się od odcinki jedynkę i modlić zjeżdżając kolejne metry. Dla mnie osobiście był to najmocniejszy punk Plejad który sprawił, że moje  szorty zafalowały.

W drodze na kolejny odcinek wsparliśmy się również 8 litrami benzyny ściągniętymi z auta serwisowego, przed filtrem paliwa. Wydaje się, że zaciśnięty zacisk z tyłu popsuł nam nieco ekonomię.

Dojazdówka przebiega spokojnie, nie licząc klaksonu, który na wybojach po prostu odpada od kierownicy. I dobrze – po co komu ten kawałek plastiku ? Redukcja masy !

Na PKC przed próbą nr 5 jesteśmy przed czasem, według obsługi punktu. Moim zdaniem mamy grube spóźnienie, ale nie będę dyskutował z taką opinią.

Próba prawie do końca idzie przyzwoicie, jeśli można tak nazwać jazdę bez hamulców. Na ostatnim zjeździe przestrzeliwujemy zakręt w taśmę. Tracimy kilka sekund na cofanie i dzida przez ostatni nawrót do mety. Na nawrocie auto wyskakuje w powietrze, za to prawe tylne koło wynajduje jakąś dziurę… Zatrzymujemy się na mecie z 8. czasem i uczuciem, że coś z Plejadowozem jest cholernie nie w porządku. Kubicowskie szczęście – nikt inny z jadących tam nie oberwał. Oglądamy tylny zawias i dotychczas żółtą sprężynę, którą przed chwilą koło obrało z farby do metalu. Amortyzator wygląda dramatycznie – krzywa sztyca i skrzywione mocowanie. Morale spada nam momentalnie. Tego elementu nie przełożymy nawet z serwisowego Leone, które siedzi na lekkiej glebie. Przed oczami staje nam Colin prostujący wahacz tłukąc w niego kamieniami. Pieprzyć to ! Musi się udać !

med_gallery_1002_692_690550.jpg

 

Ściągamy amor ze sprężyną z auta i biegniemy na górę trasy, gdzie znajduje się stalowa konstrukcja. Szukamy otworu w kątownikach, w którym moglibyśmy zablokować amortyzator do prostowania. Większy problem pojawia się z mocowaniem, ale opuszczając samochód na lewarku dostajemy całkiem niezłą prasę. Po 20 minutach ruszamy w dalszą drogę. Plejadowóz jedzie, ale każdy wybój powoduje, że serce podchodzi nam do gardła. Mamy świadomość, jak licha jest trwałość naszego rozwiązania. Przed skrętem na bród przez San, w Myczkowcach amortyzator nie wytrzymuje. Tym razem nie ma zwątpienia – musimy dojechać. Prostujemy amortyzator o słup energetyczny, ale brak nam wiary, że dojedziemy w ten sposób do końca dnia.

-Trzeba szukać spawarki – stwierdza na głos coś oczywistego Marcin.

Rozglądamy się dookoła – same wiejskie domki z ogródkiem, zamieszkane przez starszych ludzi. Bez szans. Najmniejszych.

-Idę

Marcin dalej kombinuje z mocowaniem, a ja typuję gdzie zacząć poszukiwania. Na pierwszy ogień biorę dziadka koszącego trawę, ale dostępu na posesję broni dorodny i agresywny pekińczyk. Może chociaż gość coś podpowie ? Musi być tu jakiś mechanik. W końcu pan zauważa moją skromną osobę machającą przed bramą i wysłuchuje mnie cierpliwie.

-Spawarka….hm….

-No tak. Może pan kojarzy kogoś…

-No tak, no tak….spawarka…. No dobrze. To dawaj pan to.

-Pan ma spawarkę?

-Toć mówię przecież dawaj pan !

Biegnę po Marcina i razem z jego tatą wracamy do naszego, jak się okaże dobroczyńcy. Pan nie tylko ma spawarkę (a w zasadzie 2), ale zawodowo zajmował się spawaniem. Z kawałka stalowego ceownika przygotowujemy konstrukcję zbliżoną do tej z dakarowego Touarega. Minuty uciekają jedna po drugiej, ale wiemy, że tutaj są tylko dwie opcje – zrobimy to dobrze, albo znów za chwilę staniemy. W końcu gotowe ! Rzucamy się do auta i składamy graty w jakimś niesamowitym tempie. Jeszcze tylko solidny uścisk dłoni pana od spawarki, jakieś rozliczenie i gonimy dalej!

med_gallery_1002_692_449189.jpg

 

400 metrów dalej przejeżdżamy przez San. Zawias pracuje bez zastrzeżeń. We wstecznym lusterku widzimy jak nasze serwisowe Leone przejeżdża ¾ brodu, po czym dławi się i staje w miejscu.

-***** *** ! Przecież tam jest stożek i customowy dolot ! Nabrał wody !
-Pchamy !

W całym tym bałaganie skupiliśmy się tylko na Plejadowozie, nie myśląc o ograniczeniach drugiego samochodu.

Marcin cofa w rzekę, a ja podpinam pas do holowania. Ciągniemy za sobą nieprzytomnego bliźniaka, aż wyjeżdżamy w suchsze miejsce i tam robimy szybki serwis.

W cylindrach jest woda, ale wiele więcej raczej się nie stało. Wykręcamy świece i kręcimy rozrusznikiem, żeby wylać wodę z silnika. Jeszcze tylko przetarcie przewodów zapłonowych i kopułki rozdzielacza i składamy. W 10 minut samochód jest gotowy do jazdy.

Dojeżdżamy na następny punkt w książce drogowej. Prób sportowych już dziś nie ma, ale musimy ukończyć zadania, zanim obsługa odjedzie z punktów. Na peron stacji kolejowej wbiegam zastając tam ekipę medialną popijającą piwo z lokalnego browaru. Nie mają pojęcia jak bardzo im zazdroszczę.

-Jesteśmy spóźnieni. Puścicie nas jeszcze? – pytam obsługę punktu

-Jasne. Musimy tylko obrócić drezynę.

Jako wzmocnienie załogi dostaję przypadkową rodzinę. Mama z trójką dzieci siada z tyłu, a tata, w sumie  niewiele starszy ode mnie na sąsiednim siedzisku „napędowym”. Chyba spodziewali się rekreacyjnej wycieczki – błąd. Szybko uświadamiam mojego przypadkowego towarzysza, że ma włączyć turbo i pedałować, jakby od tego zależało jego życie. Muszę przyznać, że naprawdę się starał. Po drodze okazuje się, że pan też jest „samochodowy” i posiada m.in. volvo amazon – od razu było wiadomo – swój chłop !

Dojeżdżamy do browaru, gdzie już czeka Marcin.

-Co z autem?

-Wszystko ok. Jedzie.

Żegnam się z moimi nowymi znajomymi i biegniemy do browaru. To już koniec pędzenia na dziś. Browar okazuje się prawdziwą żyłą płynnego złota. Mimo wszystko, jesteśmy gdzie jesteśmy i dojechaliśmy tu na kołach. Do bazy zlotu wracamy jako ostatni. Szczęśliwi.

med_gallery_1002_692_1083926.jpg

 

Sobota

Kolejny dzień zaczynamy od sprawdzenia auta i uzupełniamy płyn hamulcowy. Węże od chłodnicy twarde. Pierwsza dojazdówka nie wygląda na zbyt trudną, ale nauczyliśmy się już, że należy zachować czujność. I słusznie. Przejeżdżamy z hotelu 700m na lądowisko, gdzie Plejadowóz przestaje pracować. Tym razem reakcja jest spokojna i sprawna, nie mniej niż w pit stopie F1. Po 2 minutach mamy zidentyfikowaną awarię przekaźnika pompy paliwowej, po 3 jesteśmy gotowi do jazdy. Przy okazji mocujemy ułamane pióro wycieraczki na trytytki. Dojedzie już tak do domu, sprawdzając się doskonale.

med_gallery_1002_692_850217.jpg

 

Trasa próby nr 6 świetna. Techniczna i wymagająca myślenia, ale pozwala też zaszaleć, co pokazali np. chłopaki z 214 (pozdro!). Problem tylko w tym, że wymaga też hamulców, których nie mamy. Przez moment jestem pewien, że przepałowaliśmy, ale Marcin jakimś cudem trafia z hamowaniem w punkt. Hamowaniem silnikiem, ręcznym i jakimś dramatycznym pompowaniem pedału. Na metę wjeżdżamy z czwartym czasem.

Na dojazdówce doganiamy traktor ciągnący przyczepę z drewnem. Zadziwiająco głośny.

-To on czy my?

-Nie no…on

Traktor wyprzedzony, ale dźwięk pozostał. To jednak my. Od wibracji poluzowała się obejma łącząca wydech z końcową puszką. Wreszcie mamy przelot i subaru brzmi jak brzmieć powinno. Marcin najpierw trochę wybrzydza, ale potem stopniowo przekonuje się do nowego układu ;)

Po drodze przystajemy jeszcze na chwilę, ze względu na dźwięki zawieszenia na prawym, przednim kole. Kocyk, szybka inspekcja i po 5 minutach dociągamy poluzowaną od wstrząsów nakrętkę na drążku reakcyjnym. W międzyczasie mija nas załoga  224 i jak zwykle proponuje pomoc. Już się zwijamy więc dziękujemy naszym, na marginesie największym konkurentom, stanowiącym punkt odniesienia. Jazda z nimi, załoga po załodze i walka na odcinkach była prawdziwą przyjemnością.

med_gallery_1002_692_345087.jpg

 

Ponad 45km dojazdówki, to niemało. Tym razem Marcin zachował czujność godną ważki. W pewnym momencie po prostu zjechał na pobocze.

-Hebel tył nam trzyma znowu.

Mamy tylko jeden, więc przynajmniej nie musimy się zastanawiać który to ;) Podniesiemy auto i spróbujemy go  rozruszać kręcąc kołem i tłukąc w zacisk. Auto w górę i chwytam za felgę. Przez sekundę głowa analizuje to co widzą oczy, kiedy zacisk kręci się wraz z kołem.

-Znowu jarzmo ! – Krzyczę do Marcina. Zacisk kręci się wraz z tarczą.

Dziś jesteśmy lepiej przygotowani sprzętowo, więc szybko zrzucamy koło i piastę. Mijają nas chłopaki z serwisu proponując pomoc, ale wiemy już co i jak – potrzeba nam tylko kilka minut pracy.

-Ciekawe co teraz sobie myślą – śmiejemy się. – Pewnie już idzie info, że Leone znowu stoi!

-Przynajmniej nie zawracamy im gitary bez potrzeby :P

Tym razem sytuacja nie jest zła. Przewód miękki ledwie się pokaleczył i nie puszcza płynu. Znajdujemy 2 płaskie kamienie, które wciskamy między klocki i całość solidnie oklejamy taśmą izolacyjną. Na koniec zacisk ląduje podczepiony na trytytki pod amortyzatorem. W 20 minut od zatrzymania ruszamy w dalszą drogę. Udało nam się tym razem nie stracić przewodu, ale zostajemy już tylko z dwoma przednimi i solidnie zapowietrzonymi zaciskami. Pot płynie po plecach, ale uśmiechy nie schodzą nam z twarzy.

Stoimy na PS7 i oglądamy przejeżdżające załogi. Próba nie porwała nas za bardzo – mało techniczna, a jedyne miejsce, gdzie można mało zyskać i wiele stracić to hamowanie na śliskiej trawie. Tiaaaa….Hamowanie. Próbę kończymy z 8. czasem. Przednie klocki powoli stają się wspomnieniem.

PS8 – mimo potrzeby regularnych zatrzymań próba dużo ciekawsza. No i tutaj pilot ma przynajmniej co robić ;) Marcin po raz kolejny mnoży ilość swoich rąk kierując, hamując i zmieniając biegi jednocześnie. Standardowa procedura powtarza się raz za razem: ustawić auto, zaciągnąć ręczny, hamować biegami, odpuścić ręczny, równocześnie cały czas pompując pedał hamulca. Wjeżdżamy na metę z uśmiechami od ucha do ucha. To było coś ! Bez hamulców !

Próbę zaliczamy z drugim czasem.

Oglądamy jeszcze przejazd Maćka z żoną i lecimy dalej.

Na próbę numer 9 dojeżdżamy wściekli po katującej auto dojazdówce przez betonowe płyty. Znów straciliśmy gdzieś trochę czasu i trafiamy na PKC za peletonem. Na trasie są 2 miejsca gdzie można zyskać jazdą blisko drzew , tylko trzeba do tego czuć auto. To nasza szansa ! Marcin manualnie wzbija się na poziom poza jakimikolwiek wyobrażeniami ! Kręta, trudna trasa to to, czego nam potrzeba ! Wykręcamy drugi czas i….przestrzeliwujemy metę o metr. Zabrakło hebla. Żal  i złość aż kipią nam w środku. Mimo, że Maciek z 224 był tu szybszy, uważam tę próbę za naszą najlepszą. Pozostaje ruszać dalej. To je rally.

med_gallery_1002_692_913401.jpg

 

Na próbę „Wyciąg” wjeżdżamy nadal nie nadrobiwszy straty do kolumny. Pan z PKC jest wyraźnie wściekły, że ktoś pojawia się tak późno. Próbujemy wytłumaczyć mu nasze przypadłości, ale bezskutecznie – zniszczyliśmy mu dzień i już. W połączeniu z naszymi jeszcze niemrawymi humorami po ostatniej mecie, chcemy po prostu przejechać to i lecieć na kolejny odcinek. Dodatkowo taka krótka próba na rozpędzenie pod górę promuje technikę ale auta, a nie jazdy. Kończymy z ósmym czasem. Staramy się nie myśleć o regularnie wyrzucanym spod korka płynie chłodniczym, po ostrzejszym przyciśnięciu.

PS10 – też wyciąg, ale zupełnie inny. Dłuuuugi, trudniejszy biegowo (jeszcze jedynka, czy już dwójka?) i z zagotowanym foresterem stojącym w 1/3 trasy. Nie wróży to za dobrze. I dlatego trasa podoba nam się z automatu. Decyzja – wszystko na jedynce i odcinka cały czas. Byle tylko dał radę… Głaszczemy Leone po masce i obaj w myślach błagamy je o kolejny wysiłek.

3…2…1…Start !

Marcin drze na jedynce zgodnie z planem. Trasa to 2 ślady opon na stoku. Nagle ślady rozjeżdżają się w 2 strony. Lewy, czy prawy? Prawy ! Marcin jedzie lewym.

-Źle ! Prawym !

-Nie, dobrze  jest !

-Co Ty….

Po prawej przemyka nam hopa na około 70cm wysoka,. Gdybyśmy jechali prawym śladem pewnie tutaj zostawilibyśmy definitywnie zawias. Leone wrzeszczy z całych sił pozbawionym tłumika wydechem. Soczyste „rooooarrr” niesie się po całym stoku. Boże, jak obłędnie to musi z boku wyglądać… Chwilowe wypłaszczenie i zmiana planów.

-Dwója !

Marcin zapina drugi bieg i przez ułamek sekundy wisimy w niepewności – da radę, czy turbo siądzie i właśnie straciliśmy szanse na dobry wynik? Plejadowóz rwie do przodu bez zająknięcia. To je rally ! Zatrzymujemy się na mecie w kłębach pary spod maski. Chłopak mierzący czas dopada do nas jąkając się z podniecenia. Jego uśmiech jest chyba tak wielki jak nasze.

-Macie pierwszy czas !

4 sekundy na minutowej próbie do drugiej załogi !

-Chłopie wóz nam się gotuje!

-Już, już! – odbieramy kartę i ruszamy na dół.

Musimy jechać, aby wystudzić auto, ale równocześnie nie możemy jechać w dół nie mając hamulców. Koniec końców trawersujemy przez jakiś czas po stoku aby spowolnić zjazd. Udaje się nam dotrzeć do podnóża w całości.

PS11 – ostatnia próba na zlocie, czyli PS6 w drugą stronę. Wiemy co i jak, znamy też ograniczenia sprzętowe ;) Przed przejazdem prosimy chłopaków z serwisu o przestawieniu outbacka stojącego na wprost jednego ze zjazdów. Chyba traktują to jako żart, ale nam bez hamulców naprawdę grozi, że możemy wbić się w jego boczne drzwi. Ostatnia próba – kibicuje Dyrekcja i część załóg z czuba terenowej, z którymi z racji pozycji na końcu stawki nie mogliśmy widywać się na odcinkach. Jedziemy bez finezji, trochę siłowo. Szósty czas.

Jeszcze 800m dojazdówki do hotelu i kończymy Zlot Plejad w 32 letnim kombiaku przebudowanym na podjeździe pod domem. Ostatecznie klasyfikujemy się na 6. miejscu. Pozostaje trochę niedosytu i „co by było gdyby”, ale przecież nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa!  :D 

med_gallery_1002_692_2427604.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


  • 27


#2401358 Pani Michalina w STI

Napisany przez Premo na 13 luty 2016 - 00:34

Zaczęło się od tego zdjęcia
4a8dc05d01d81945.jpg
i podpis
Dyrekcja:
Wiek nie jest problemem, jeśli chcesz prowadzić... Nowe sti. Przy okazji - to trzecie Subaru tej Pani (1, 2 wrx sti). I... Ona naprawdę potrafi jeździć :)

Potem post Piotra Gradonia:

Pamiętacie post, autorstwa Witold Rogalski który niedawno udostępniłem? Starsza Pani stojąca przy swoim Subaru na stacji benzynowej.... Dziś miałem przyjemność poznać Panią Michalinę i chwilę z Nią porozmawiać. Spotkaliśmy się w serwisie Subaru Emil Frey Kraków gdzie Pani Michalina zostawiła swoje autko do przeglądu. Zdradzę Wam też rąbek tajemnicy: Łukasz Byśkiniewicz ,którego skontaktowałem z sympatyczną Panią już wkrótce nagra program dla TVN Turbo. Uważam, że to super sprawa, szczegóły wkrótce

309cae4ed6aad5a3gen.jpg


i faktycznie dla Pani Michaliny wiek nie jest problemem ani moc, ani napęd ;)
Chętnie widział bym ją jako gościa honorowego na scenie na plejadach 2016 ;)
  • 26


#2382487 Robert Kubica w rajdach

Napisany przez chojny na 14 styczeń 2016 - 08:19

 

 

W/g mnie (ale nie wiem tylko podejrzewam ) podpisanie teraz przez prezesa lotosu kontraktu na dużą kasę na wsparcie dla kierowcy który w/g premierzycy i jej szefa zapewne dalej jeździ w f1 (jeśli w ogóle wiedzą kto to) to pierwszy gwóźdź do trumny
 

jakby zapytac rzadzacych, to by pewnie powiedzieli, ze jak ma jezdzic to niech jezdzi w Polsce, a nie zagranica i najlepiej POLSKIM samochodem. W koncu nasze najlepsze, a obce jest be :P Aha, ale zeby jezdzic, musialby zostac poslem Bezprawia i Niesprawiedliwosci!
 
Tak, tak, wszystkiemu winne PIS i Kaczyński, nawet temu, że Robert nie zgłosił się do rajdu Szwecji.
Widzę, że niektórym TVN już do reszty wyprało mózgi.


"Szanowny Panie Robercie! Z wielkim smutkiem i zaniepokojeniem przyjąłem informację o Pańskim wypadku. Jak wszyscy w Polsce trzymam kciuki za Pański szybki powrót do zdrowia. Pana siła charakteru, zaangażowanie i sukcesy sportowe sławią Polskę na wszystkich kontynentach świata. Pańska kariera sportowa jest dowodem na to, jak skutecznie można by promować polską markę za granicą.
Życzę, by Pańskie sukcesy nadal były wizytówką Polski na świecie. Mam wielką nadzieję, że szybko wróci Pan do zdrowia i na tor wyścigowy, a zwycięstwa zawodnika z biało-czerwoną flagą na kasku będą powodem do dumy z Pana i z Polski." J.Kaczyński

http://www.se.pl/wia...icy_170888.html
http://wiadomosci.on...go-kubicy/xt50j

Niestety niektórzy dają się łatwo manipulować.
Swoją drogą nie przypominam sobie, żeby Na podobny gest zdobył się Tusk.

 

 

 

Spokojnie proszę z tą polityką ale powiem szczerze, że jestem mile zaskoczony. 

 

Może to jest ten cud, którego potrzebujemy  :huh:

 

Może wódz wezwie prezesa, trzepnie pięścią i powie:

 

 

"Na moje polecenie masz zająć się tą sprawa tak, żeby było miło! Masz zrobić dobry grunt pod mistrzostwo świata. Macie firmę petro, macie petrodolary i dlatego spotkasz się z kim trzeba i zorganizujesz Kubicy taki zespół jakiego ten świat w życiu nie widział! Weźmiesz najlepszy zespół, najlepszych mechaników, najlepszego inżyniera rajdowego, najlepsze opony i  kasy, tyle ile jesteś w stanie unieść. Rozumiesz? Jak któryś odkręci kran w Sheratonie ma z niego lecieć Lotos Dynamic Racing 110 oktanów!! Rozumiesz? Jak będą chcieli będziesz ich osobiście woził po wszystkich rundach mistrzostw świata a jak nie Ty to Twój szofer!! Wszystkiego ma być w opór!! A jak będą chcieli iść do muzeum lotnictwa to zabierzesz ich do muzeum lotnictwa!!

 

 

Czyli w skrócie:

 

"Polak, RK ma być Mistrzem Świata!"

 

;)


  • 22


#2295270 Robert Kubica w rajdach

Napisany przez przemekka na 04 sierpień 2015 - 06:20

Mam nadzieję, że Robert czyta ten wątek. Następnym razem będzie juz wiedział jak pokonywać kałuże. :facepalm:
  • 20


#2458877 Legalna Świnia

Napisany przez Dyrekcja na 20 maj 2016 - 16:40

Niezmiernie miło mi w przededniu Zlotu poinformować, że jeden z najstarszych postulatów Forum - legalizacja "świnki" - została dokonana.

Staraniem Flippera wszystko zostało zbadane, sprawdzone, wniosek złożony i zaakceptowany.

Innymi słowy ze "świnką" opuszczamy szarą strefę  :)

 

Reguły używania znaku ( i pokrewnych ) są takie, jak dla znaku "Siemanko".

 

Czyli - prywatnie nie trzeba robić nic ( będzie się miało tylko świadomość, że wszystko jest lege artis ).

Używanie komercyjne, czy też w mediach na zasadach jak przy znaku "Siemanko" ( czyli jedyne ograniczenia to zakaz używania w sposób niezgodny z prawem, czy też obrażający moralność  itp. ).

W powyższych przypadkach należy wystąpić do SIP o zgodę na używanie znaku  (do Flippera ).

Zgoda będzie udzielana naturalnie bezpłatnie :)

 

Pozdrowienia i miłego weekendu ! 


  • 19


#2453649 Spotkanie z przedstawicielem FHI na Zlocie Plejad 2016

Napisany przez Jumpman na 10 maj 2016 - 16:57

Aaa no i ten tego, jako że to będzie jeszcze zanim zlot ruszy to na kogo stawia, na Bębna czy Prema, i ile daje na Olę ;)


  • 19


#2453568 Spotkanie z przedstawicielem FHI na Zlocie Plejad 2016

Napisany przez Dyrekcja na 10 maj 2016 - 13:55

Szanowni Państwo,

 

niniejszym mam przyjemność poinformować, że zaproszenie na Zlot Plejad zostało przyjęte przez pana

Takuya Tamura. 

 

Pan Tamura jest w FHI odpowiedzialny za kilka rynków, w tym Polskę.

 

W związku z powyższym zorganizowaliśmy dla Państwa spotkanie z p. Tamurą, które odbędzie się w dniu 26.05.2016 o godz. 16.00 w sali kinowej hotelu Senator ( baza Zlotu ).

 

Naturalnie będzie można zadawać dowolne pytania ( za wyjątkiem dotyczących przyszłej strategii modelowej FHI itp. ), jak również przedstawić oczekiwania Państwa wobec FHI.

 

W celu możliwie efektywnego przebiegu spotkania uprzejmie proszę o :

1. Zasygnalizowania już teraz chęci wzięcia w nim udziału ( sala kinowa ma ograniczoną pojemność )

2. Zasygnalizowania pytań, które chcielibyście Państwo zadać ; na "pierwszy ogień" chcielibyśmy zadać pytania interesujące dla jak największej ilości Forumowiczów / uczestników Zlotu ; dlatego ilość "lików" przy umieszczonym pytaniu będzie wskazywała na jego popularność. Dlatego proszę każde pytanie umieszczać w oddzielnym poście .

 

Pozdrowienia

 

 


  • 19


#2293006 Robert Kubica w rajdach

Napisany przez carfit na 30 lipiec 2015 - 13:49

Dla mnie dzisiejszy wynik ma szczególne znaczenie !!!! Prosiłem go przed rajdem aby dzis wycisnął mega wynik , bo wczasie gdy trwał testowy , trwały uroczystości pogrzebowe mojego ojca .
Jakiez to miłe i wzruszające uczucie , jak dostajesz SMS-a , ze zrobił to dla mojego taty .......... Wielki człowiek i sportowiec .
  • 19


#2453630 Spotkanie z przedstawicielem FHI na Zlocie Plejad 2016

Napisany przez chojny na 10 maj 2016 - 15:51

Czy FHI planuje .... wiem że nie wolno pytać o strategie modelową ale że 22B to ikona to ja bym się o ikonę zapytał. Czy jest szansa na SuperSubaru, przekillera, samo gęste z laboratoriów FHI, cymesik taki, wisienkę na torcie... na nowe 22B?

Zgłaszam dwie osoby chętne na spotkanie. 

PS Może na spotkanie przywdziać prócz Plejadowych, również odzież SPRT aby wysłannik wiedział jak ważne są dla nas rajdy, konotacje Subaru z rajdami oraz projekt SPRT?


  • 16


#2428456 Rajdowe dyskusje - sezon 2016

Napisany przez chojny na 25 marzec 2016 - 08:44

Chyba już czas się wpisać do tematu  :)

 

W sumie to pomysł zoui, niby nieistotne urodzinowe pytanie o największe marzenie, które nie miało szans się zrealizować i faktycznie, samo się nic nie zrobi. Do realizacji marzeń trzeba zacięcia, wsparcia, pracy. 

 

Chciałbym bardzo podziękować więc żonie zoui za ten pomysł i wspieranie w chwilach zwątpienia, Marasowi za w sumie jedną rozmowę telefoniczną, po zakończeniu której wiedziałem że nie ma odwrotu i Bikertowi za merytoryczną pomoc przy sprawach związanych z papierologią, homologacjami, zawiłościami związanymi z budową samochodu. 

 

Zaczynamy naszą przygodę z prawdziwymi rajdami.  :yahoo:

 

Aby podołać wyzwaniu i się pouczyć o co chodzi w rajdach podjęliśmy decyzję o starcie w Historycznym Rajdowym Pucharze Polski

 

Auto zbudowane, gotowe, przeszło pomyślnie badanie techniczne i zostaliśmy oficjalnie dopuszczeni do pucharu. 

 

Wczoraj oficjalnie przedstawiono listę startową. 

 

 

Pierwszy start: "X Memoriał Kuliga i Bublewicza".

 

 

Jako dzieciak miałem na łóżkiem plakat Hołowczyca i Wiślaka w Subaru a już za tydzień pojedziemy z Panami w jednym rajdzie.  :rolleyes:

 

 

Aby trzymać nerwy na wodzy pierwszy start jedziemy w trybie pokazowym, bo doświadczenie z Plejad mówi, że bez napinki, bez napinki... 3... 2... 1... jest odcinka i full napinka  ;)

 

Jeżeli ktoś planuje przyjazd na Memoriał to jedziemy z numerem 63. 

 

Niestety nie będzie to Subaru a A-grupowe BMW...  niestety jeszcze nie do końca tak A-grupowe jak byśmy chcieli ale pracujemy nad tym.  :)

 

DSC_4283.JPG

 

DSC_4292.JPG

 

DSC_4298.JPG

 

DSC_4277.JPG

 

 

 

Mam nadzieję, że będzie to kolejna fantastyczna przygoda, która by nie miała miejsca gdyby nie Forum Subaru. 

 

Bardzo dziękuję Gryce, Izotomowi, którzy nas wspierali dobrym słowem, grubym darciem łacha, wspólną wódką oraz realną pomocą.  :)

 

Gdyby się ktoś pytał, to marzenia się nie spełniają tylko trzeba je spełniać.  ;)


  • 16


#2362788 Subarowe fotki... humorystyczne ;)

Napisany przez chojny na 09 grudzień 2015 - 08:07

12348031_978204825551842_657160991672727


  • 16


#2508138 BRZ-tem po Hiszpanii (Navarra, Aragonia, Katalonia)

Napisany przez sewa na 23 wrzesień 2016 - 20:19

Cześć,

 

od pewnego czasu chodził mi po głowie pomysł wyjazdu w Pireneje; bez żony i dzieci. Uzgodniłem więc termin z rodziną, spakowałem sprzęt kempingowy oraz rower. Po wyjęciu fotelików dla dzieci oraz złożeniu tylnej kanapy, BRZ okazuje się dość pojemnym autem. Projekt był taki by wyjechać z Brukseli we wtorek rano i przejechać ok. 960 km do miejscowości Arcachon położonej na francuskim wybrzeżu atlantyckim. Miejscówka słynie z wielkie wydmy położonej zaraz obok, o tak:

 

IMG_8076.JPG

 

Pech chciał, że pogoda akurat mocno nie dopisała i na miejscu zastała mnie ulewa biblijnych rozmiarów. Pierwsza noc na kempingu (od lat) była więc w strugach deszczu. Nie pozostawało nic innego jak pakować mokry namiot i jechać w kierunku hiszpańskiej granicy.

 

IMG_20160914_124706.jpg

 

Hiszpanię znam głownie z wyjazdów służbowych. Lubię hiszpańską prowincję, jej przestrzeń oraz drogi. Stąd pomysł by przewietrzyć BRZ-ta na tamtejszych zakrętach, odwiedzając przy tym miejsca do których normalnie bym nie dotarł jak choćby pustynia Bardenas Reales (Navarra):

 

GOPR0150.JPG

 

Szutrowa ścieżka turystyczna obiega tu poligon wojsk rakietowych. Jedna z możliwych tras ma tu ok. 35 kilometrów i jest bardzo malownicza. Na dodatek we wrześniu panują tu pustki, więc uczucie jest trochę takie jak w amerykańskiej Nevadzie.

 

IMG_8105.JPG

 

Na dobrą sprawę jedynie lokalne drogi pozwalają tu na przyjemność prowadzenia. Powody takiego stanu rzeczy to ograniczenie do 120 km/h na autostradzie (plus częste kontrole) oraz fakt że na drogach lokalnych ograniczenie prędkości do często 100 km/h, które kierowcy interpretują ze sporą dozą tolerancji. Kontroli również nie spotkałem bo wokół pustkowia. 

 

IMG_8148.JPG

 

Kombinacja powyższych czynników uczyniła tą trasę jedną z najprzyjemniejszych podróży jakie miałem przyjemność odbyć. W Stanach Zjednoczonych drogi są przeważnie proste, w Skandynawii nie wolno przekraczać 85 km/h, a na dodatek w obu krajach inwigilacja drogowa urosła do totalitarnych rozmiarów. W Hiszpanii natomiast, niecałe 1500 km od domu, mogłem w końcu spokojnie odetchnąć; kolektor BRZ-ta również.

 

IMG_20160918_085043_hdr.jpg

 

Wspomniałem iż zabrałem ze sobą rower. Po zdjęciu przedniego koła i złożenia tylnej kanapy w samochodzie, rower wszedł bez większych problemów. Przydał się do odwiedzania miejsc do których samochodem bym się nie dostał. W Aragonii na przykład znalazłem trasę rowerową wybudowaną na miejscu starej linii kolejowej. Tory zdemontowano, budynki dworcowe pozostały i w miejscu powstał dość szczególny klimat.

 

GOPR0173.JPG

 

Podejrzewam, że gdyby dobrze poszukać to i w takich miejscach można by znaleźć jakąś sieć hotelową. Osobiście wybierałem jednak kempingi, ponieważ wyjazd miał być z założenia harcerski, inny niż zwykle.

 

IMG_8135.JPG

 

Jako że miałem ze sobą auto, pozwoliłem sobie na luksus '2 sekundowego' namiotu z Decathlona. Do plecaka coś takiego nie wejdzie ale do bagażnika już tak. Rozłożenie i złożenie jest faktycznie niebywale proste co docenia się po liku dniach podróży. Taka podróż jest zresztą wielowymiarowa i oprócz aspektu motoryzacyjno-harcerskiego obejmuje również domenę, nazwijmy to, kulturowo socjalną. Obserwacje społeczne najchętniej prowadzę w przydrożnych barach, takich jak ten w której o 10:30 rano klienci do posiłku brali butelkę wina, a na dodatek kawę z likierem; żyć nie umierać :-)

 

IMG_20160917_103437.jpg

 

Podsumowując chciałby polecić wszystkim subarowiczom wyprawę na hiszpańską prowincję. Duża przestrzeń, mało ludzi, a jak już jacyś się znajdą to są sympatyczni. Szczególnie polecam region Pirenejów, niezwykle malowniczy i to w nieco inny sposób niż Alpy. Jest tam też na pewno dużo luźniej niż w Tatrach.

 

GOPR0317.JPG

 

Osobiście trzymałem się szos lecz jestem pewien, że znajdzie się tam masa atrakcji dla amatorów AWD. Pozdrawiam i życzę szerokiej drogi,

 

IMG_8145.JPG

 

Załączone miniaturki

  • G0140299.JPG

  • 15


#2370637 Subarowe fotki... humorystyczne ;)

Napisany przez chojny na 23 grudzień 2015 - 08:46

- Dzień dobry, chciałbym zgłosić zaginięcie żony…

- ok. Imię?

- Magdalena

- wzrost?

- nie wiem, niska, coś koło 1,5m

- włosy?

- krótkie… nie długie, chyba blond

- oczy?

- brązowe, nie, zielone raczej

- jak była ubrana?

- Matko… no normalnie, w rzeczy..

- czym wyjechała z domu?

- niebieskie Subaru Impreza GT Turbo, GC8, rocznik 99, modelowo 2000, zawias KYB, felgi złote 17’’ Speedline Corse, wydech Hayward and Scott, średnia lotka…. 


  • 15


#2330361 Subarowe fotki... humorystyczne ;)

Napisany przez monsieurboxeur na 14 październik 2015 - 16:20

3056ca0e2f807799e46f0783d56127f4.gif


  • 15


#2302793 Robert Kubica w rajdach

Napisany przez Premo na 21 sierpień 2015 - 12:19


Wszystko ok ;)

a77d79770cfcf3b2.jpg
  • 15


#1926908 Subaru autem wyprawowym jest! Wyprawowy Forester

Napisany przez piotrekM461 na 15 listopad 2013 - 19:18

Cześć wszystkim

Troszkę to zajęło ale w końcu się zebrałem w sobie i stworzyłem opis zabudowy i innych udogodnień, które zainstalowałem w swoim Forku, przekształcając go w minicampera, a co :) . Samochód to najzwyklejszy na świecie osiołkowaty Forester, jedyne przygotowanie na wyjazd do Czarnogóry i Albanii to opony Geolandery, zabudowa i płyn do spryskiwaczy.
Dodany obrazek

Zabudowa miała być lekka, wytrzymała, funkcjonalna i oczywiście tania. W związku z tym powstała ze sklejki (różnej grubości), którą później obiłem najtańszą wykładziną jaką znalazłem. Elementy były łączone na wkręty, tylko w kilku miejscach potrzebne były kątowniki.
Cała zabudowa składa się z dwóch głównych elementów, szuflady i skrzyni na ciuchy, koło zapasowe, foteliki i inne graty. Po połączeniu skrzyni i szuflady powstała przestrzeń do spania.

Dodany obrazek

Pierwsza część zabudowy mocowana była za pomocą śrub rzymskich(dodatkowo blokowane nakrętką) do uchwytów w bagażniku.

Dodany obrazek

Obudowa szuflady na szerokość mieściła się pomiędzy schowkami w podłodze bagażnika, żeby w razie potrzeby dostać się do lewarka, klucza do kół, kamizelek odblaskowych itd. (schowek po lewej) i apteczki (schowek po prawej stronie). Szuflada zamocowana jest na dwóch suwnicach, użyłem najmocniejszych jakie znalazłem.

Dodany obrazek

Dodany obrazek

Przestrzeń nad schowkiem z lewej strony przykrywa kawałek sklejki z jednej strony mocowany na zawiasie, sama podpora mocowana jest za pomocą zawiasu z szafki. Podczas zamykania podpora delikatnie się odgina, dzięki czemu podpora nie uderza przy zamykaniu w plastiki po lewej stronie bagażnika.
Szufladę przed zamknięciem blokowały dwa o takie wihajstry :) po jednym na stronę.

Dodany obrazek

Pod szufladą schowałem blat do stołu który montowany jest do szuflady. W związku z kryzysem nie miałem pieniędzy na fikuśny składany stół, który nie zajmowałby dużo miejsca więc wymyśliłem chowany blat. Jeden koniec blatu stołu wchodzi w wnękę na froncie szuflady, z drugiej strony poparty jest na dwóch kijach trekkingowych (podziękowania dla Michała). To rozwiązanie okazało się niespodziewanie praktyczne. Przed następnym wyjazdem blat wyląduje nad szufladą, w miejsce po blacie wylądują wąskie paski paneli podłogowych z odrobiną smaru. Pod obciążeniem szuflada delikatnie się uginała przez co czasem ciężko było wyciągnąć blat.

Dodany obrazek

Druga część zabudowy to skrzynia na ciuchy oraz schowek na koło zapasowe, foteliki i inne detale przydatne na wyjeździe. Skrzynia mocowana jest za pomocą śruby która mocowała kanapę jest też połączona z szufladą. Prawa i lewa strona skrzyni przykrywa klapa mocowana na zawiasie, z jednej strony opiera się na skrzyni na ciuchy z drugiej na kole zapasowym. Jednak na przyszły wyjazd prawa strona (nad kołem) będzie podnosiła się na dwóch zawiasach, a dostęp do skrzyni na ciuchy będzie za pomocą wieka(od taki kawałek sklejki z otworem do podnoszenia). Od wewnątrz skrzyni przymocowane będą paski sklejki na których wieko będzie się opierać.

Dodany obrazek

Dodany obrazek

Dodany obrazek

Szufladę i skrzynia łączą dwa kawałki sklejki.

Dodany obrazek

Na wierzch dorobiłem dwa wieka, to dłuższy kawałek podtrzymuje też klapę , oczywiście wyszło to przypadkowo ale grunt że działa :)

Dodany obrazek

Forester nie jest za długim samochodem, po złożeniu foteli odległość od klapy bagażnika do końca foteli to plus minus 150 centymetrów więc ciut za mało. Żeby móc się komfortowo wyspać, do klapy przykrywającej skrzynie na zawiasach montowana jest jeszcze jedna półka, która mocowana jest do zagłówków foteli. Myślałem że nie będzie to dość wytrzymałe, okazało się jednak że w zupełności wystarcza.

Dodany obrazek

Dodany obrazek

Dodany obrazek

Dodany obrazek

Na wierzchu zabudowy wylądował materac, za wąski ale taki akurat był w domu więc nie ma co wybrzydzać.

Dodany obrazek

Żeby móc spać w samochodzie i mieć przynajmniej minimum prywatności, zrobiłem ekrany przeciwsłoneczne. Swoje zadanie spełniły wzorowo. W samochodzie było chłodniej niż w namiocie, a szyberdach dostarczał świeżego powietrza. Szablon odrysowałem na brystolu, potem przykleiłem do niego folię ze styropianem, której używa się pomiędzy kaloryferem i ścianą ( http://www.leroymerl...9871,l1008.html ), krawędzie okleiłem taśmą bezbarwną. Do szyb od strony pasażerów montowałem je za pomocą klipsów do papieru, do szyb w bagażniku za pomocą przyssawek. Przednia i tylna szyba zasłaniana była folią którą używa się zimą na przednie szyby co by nie skrobać.

Dodany obrazek

Dodany obrazek

Na noc na szyberdach zakładaliśmy markizę, mocowana na magnesy (kupiona w Juli). Poza jedną nocą otwarty szyberdach wystarczał, ale na przyszły rok taką sama markizę przygotuje na boczne szyby.
To chyba tyle jeśli chodzi o ”moje” patenty, z dodatkowego wyposażenia zabraliśmy oczywiście lodówkę (mieści się pomiędzy fotelem kierowcy a zabudową), kuchenkę (używałem małej kuchenki campingaz, na następny wyjazd kupiłem tą: http://www.jula.pl/k...a-gazowa-769019), dodatkowy zbiornik na wodę oraz oczywiście inne wyjazdowe pierdółki. Bardzo przydatny okazał się także prysznic workowy (http://www.jula.pl/p...owy-20-l-759003 )[wbrew pozorom sklep Jula nie był moim sponsorem]. Namiot który zabraliśmy tak na wszelki wypadek nie został użyty ani razu, spanie w Forku jest po prostu lepsze!
Jeśli chodzi o dalsze przygotowania wnętrza samochodu na wyjazdy (pomijając te wymienione wcześniej), chcę jeszcze zainstalować dodatkowy akumulator który będzie zasilał lodówkę podczas postojów (zmieści się pomiędzy skrzynia na ubrania szufladą), kilka kosmetycznych poprawek zabudowy oraz mały taborecik ułatwiający wślizganie się do zabudowy (http://www.jula.pl/taboret-341036 ) :)
Jeśli chodzi o sam samochód to chcę go podnieść o cal, założyć płytę pod silnik i dyferencjał, dodatkowe oświetlenie i markizę z boku samochodu.
Tu są linki do stron które w mniejszym lub większym stopniu były przydatne przy przygotowaniu samochodu i zabudowy:
http://www.yotatech....-4runner-76673/
http://www.expeditio...eeping-Platform
http://www.subaruout...g-platform.html
http://www.expeditio...9-Budget-Travel
http://forum.karawan...dy-tramper-itp/
http://www.yotatech....-up-pics-38687/
http://www.expeditio...eeping-Platform
http://www.subarufor...910/index7.html
http://forum.ih8mud....itchen-box.html
http://forum.ih8mud....backseat-2.html
http://forum.ih8mud....g-setups-3.html

No to chyba tyle, mam nadzieję że komuś się przyda, jeśli ktoś ma jakieś pytania postaram się pomóc.
Póki co pozdrawiam
Piotrek
  • 15


#2514192 Rajdowe dyskusje - sezon 2016

Napisany przez chojny na 10 październik 2016 - 09:20

Wystarczy, że Chojny jedzie w HRPP. Może to "nawet" nie trzecia liga ale zapewniam, wielkie emocje i fantastyczne widowisko zwłaszcza w HRPP.

 

Zacznę może od tego, że gdyby nie Izotom  to bym dupą po nieheblowanej desce jechał a nie Dolnośląski.  ;)

 

Rok czasu. Dokładnie 9.10.2015 wystartowaliśmy w PowerStage Bednary przygotowanym i oklejonym autem, co ciekawe świętując urodziny Tomka, z nadzieją że niedługo będziemy walczyć o pudło w klasie. Niestety, więcej razy już nie wystartowaliśmy. Chwilę później miałem urodziny, zoui zadała pytanie o czym marze najbardziej. Moje marzenie, wspólnie spełniliśmy w miniony weekend. 

 

Dwa lata budowaliśmy auto do amatorskich zawodów a dzisiaj to praktycznie nie to samo auto, masa pracy, wysiłku, ponownych zmian, dostosowywania do wymogów bezpieczeństwa, rhomologacji  regulaminów. Nasza droga z zoui do licencji też nie była łatwa. Ilość biurokracji, papierków, podpisów, podań, wytycznych, regulaminów powoduje że człowiek może się załamać ale wtedy można liczyć na pomoc doświadczonych kolegów z Forum Subaru. Dzięki Bikert!!  ;) 

 

Ale czy warto w to iść, zaryzykować, poświęcić czas i kasę dla szczenięcego marzenia? Trzeba poradzić się bardziej doświadczonych. Telefon do Marasa. Po rozmowie wiedziałem, że choćby skały srały musimy to zrobić. Chociaż jeden start, jeden rajd, poczuć i zrozumieć te emocje, to o czym wiemy że jest, że istnieje ale ciężko to dokładnie zrozumieć. 

 

Start w RSMP, w 50 Rajdzie Dolnośląskim za nami. 

 

Wiem że nic nie wiem. Teraz rozumiem co mówił Maras, rozumiem że jazda rajdowa, prawdziwy rajd to inny świat, inna galaktyka. 

 

Nie wiem co będzie dalej, czy będziemy jeździć, czy to była tylko jednorazowa przygoda, na którą postawiliśmy rok pracy, nawet gdyby to było warto. 

 

Bardzo dziękuję szubaru, BartZ, kapic odwiedziny na odcinkach, serwisie, doping i słowa otuchy.  :)

 

 

 

Dziękuję Izotomom za poświęcenie weekendu i nieocenioną pomoc. 

 

Przed samą ceremonią startu, całym dniu jazdy i zapoznania z trasą okazało się że zapakowałem zły karton i nie mamy strojów. Brak kombinezonów, butów, bielizny, HANSów... nic. Chciałem zrezygnować i pojechać do domu, tego było za dużo... Koledzy z HRPP szukali rozwiązania, zoui chyba w życiu nie widziała takiej furii ale Iza i Tomek nie widzieli problemu, więc krótko przed północą ruszyliśmy do do Poznania, Tomek całą noc prowadził, wróciliśmy przed 7:00 rano. Akurat na śniadanie i początek przygotowań do startu. Jazda tego dnia była do północy, 3 dzienne i 3 nocne odcinki specjalne... 

 

Pierwszy OS i naliczyliśmy 7 aut w rowach i lesie...  :huh:  Dalej było nie inaczej, sporo dzwonów, 2 odwołane odcinki. 

 

Sam rajd bardzo, ale to bardzo wyczerpujący. Pierwsze zetknięcie z górskimi odcinkami i generalnie szok, jak dziecko we mgle. mokro, syf wszędzie, co chwila inna nawierzchnia i ukształtowanie terenu, zakręt w zakręt, wyryp, mosty, drzewa, przepaście, wsie, budynki, ludzie...  :huh:

 

Przed startem dzwonił Maras, z ostatnimi poradami, zaleceniami, wsparciem. Zrobiliśmy jak mówił, cieszyliśmy się rajdem, byliśmy na mecie. 

 

Fajnie że choć nie jedziemy Subaru to możemy liczyć na tak wielkie wsparcie z waszej strony. 

 

Gdyby nie to forum...  ;)

 

Grysia, dzięki za pożyczenie zapasówek, się nie przydały ale zjeździły z nami cały rajd i... są mocno oklejone przez sędziów  ;)

 

Ceremonia startu i nosy spuszczone na kwintę.... czyżby start to był nasz koniec... 

 

 

14520485_1309158795770705_12706524206893

 

14650517_1223305864356569_52043568198072

 

 

 

 

Pierwszy serwis przed startem do pierwszej pętli. 

 

14595759_1309653922387859_43939241934221

 

 

Przed strefą grzania opon. 

 

14492405_1309820792371172_88336785812590

 

Przed odcinkiem, dzięki arti za pogawędkę ;)

 

14516323_1180055905398055_49580340767412

 

14601073_1223306231023199_89101035185934

 

14632814_1223306884356467_55287568013859

 

14502716_1223307307689758_33831846442709

 

Power Stage Kłodzko 

 

14572186_1161798123877745_81734976176678

 

Meta

 

14492358_10211094004615942_2747610611608

 

Radość w parku zamkniętym... dojechaliśmy

 

Teraz wiem, że rajdy to jednak sport zespołowy, bez odpowiedniego wsparcia i pomocy to można... 

 

 

14633099_10211094004895949_3557449113469


  • 14


#2365875 Filmy

Napisany przez ryjeks na 13 grudzień 2015 - 23:05

nie wiem czy wrzucalem, ale seryjnym Type RA tez mozna pojezdzic i walczyc z eNkami ;)

 

 

Zazdroszczę Wam tych szutrów, piękna sprawa :D

 

Skoro się chwalimy to ja zamknąłem sezon i było miło, tylko prawdziwych szutrów właśnie brakuje :)

 


 

 

zapraszam bezposrednio do 1:15

 

Odważnie! Lubię to :)


  • 14